poniedziałek, 14 lipca 2014

Torba wyjazdowa

 W przerwie między moimi wyjazdami oraz odwiedzinami znajomych, powstała szmaciana torba. Uszyta ze starej, małej zasłonki którą (jeszcze zimą) znalazłam za złotówkę w lumpeksie. To idealny worek podróżny, który przyda się podczas kolejnej wyprawy i pomieści zarówno prowiant, butelkę wody mineralnej, jak i dobrą książkę ;) Z resztek materiału uszyłam zasuwaną na zamek kieszonkę :)

Zasłonka: 



 Torba gotowa!






 Wzmocnione rączki














piątek, 13 czerwca 2014

W maju się działo!

Ostatnie tygodnie, choć były dla mnie niezwykle pracowite (dodatkowa praca i inne perypetie), nie obfitowały w szyciowe dokonania. Mam jednak czym się pochwalić! Na początku maja gościła u mnie Telewizja Szczecin. 

http://www.tvp.pl/szczecin/nasze-programy/zawsze-po-1800/wideo/120514/15178822

Było trochę stresu, ale chyba dałam radę :)
Podczas wizyty uszyłam letnie szorty ze starych, powycieranych na nogawkach, dżinsów. Wystarczyło obciąć, podwinąć, przyszyć koronki i gotowe! Pół godzinki roboty. Ukończone spodenki możecie obejrzeć poniżej.






Początek maja to także udział w konkursie organizowanym przez firmę maszyn do szycia Brother. Na hasło "Przemień ciucha, wygraj overlocka" wszystkie szyjące dziewczyny popędziły do maszyn! :)
Moja przeróbka, choć co prawda nie zdobyła nagrody głównej, to znalazła się na liście wyróżnionych prac.








Ahoj! Takim sposobem stara spódnica i męska koszula zamieniły się w marynarską sukienkę!

Obiecuję szyć więcej, lecz czerwiec u mnie pełen podróży, więc może być trudno.








sobota, 19 kwietnia 2014

135 zł!

Bardzo mi zależało, aby zdążyć z nowym postem jeszcze przed Świętami. Końcówka marca i połowa kwietnia upłynęły na domowych zmianach i porządkach. Zainwestowałam w to całe 135 zł :) Zacznę od tego, że uszyłam zasłony. To chyba najdroższa nowa rzecz, która pojawiła się w moim mieszkaniu, bo za materiał i taśmę zapłaciłam aż 70 zł! Raz się żyje! Taśmę wszywałam po raz pierwszy i wyszło całkiem ładnie, wszystko jest równe i cieszy me oko:)  Dumna jestem też z nowych poszewek na jaśki, bo materiał na nie znalazłam (jak już wspominałam ostatnio) w lumpeksie. Cena jednej poszewki, wliczając koronkowe taśmy to ok 2 zł ;) Poduszki dumnie prezentują się na narzucie, którą kupiłam w sklepie internetowym (do tego mam jeszcze 2 narzuty na fotele, a komplet kosztował 55 zł). Przy wszystkich pracach pomagał mi rzecz jasna kot. W nagrodę dostał nową poszewkę na poduchę i ptaszora, którego zaczepia ilekroć przechodzi obok drapaka.

Drapak przed odświeżeniem: 


W trakcie szycia: 


Tadaaam! :D


Nie ma tak łatwo: za pierwszym razem ptaszor został odgryziony. Teraz już wisi bezpiecznie :)


Gdy drapak gotowy, czas na poduchy!















Podczas przedświątecznego tygodnia trwały prace nad...dywanem :) Rok temu, w wakacje próbowałam uszyć coś podobnego, ale szybko straciłam zapał. Pomysł nie jest mój oczywiście, wiele tego typu prac znajdziecie w internecie. Już mówię, co i jak!
Mam w domu dużo materiałów, które zwyczajnie zalegają w kartonach. Przestałam się już oszukiwać, że coś konkretnego z nich uszyję i wykorzystałam wszystkie skrawki do wykonania dywanu. Pocięłam tkaniny w pasy, a następnie splatając całość w długi warkocz, doszywałam kolejne elementy. Tu akurat odpuściłam maszynie do szycia i zszywałam warkocze ręcznie. Efekt na zdjęciach poniżej. Może nie wyszedł jak z salonu :P Najważniejsze, że będzie grzał stópska i kosztował 0 zł :D

Dość śmieszny sposób, ale pomagał mi kamień, którego dwa lata temu przytargałam w plecaku wprost ze Śnieżki :P








Mój Pomocnik: 



 I gotowe!







A oto zasłony: 




Tak, a to kot, który mi przeszkadza.




Na koniec pochwalę się moim najważniejszym zakupem! Kupiłam sztalugę! 


Ma tylko 10 cm wysokości, ale na początek w sam raz :D













wtorek, 25 marca 2014

Sukienka ekspresowa

Minął miesiąc od ostatniego wpisu, więc pora nadrobić zaległości. Ostatnio postanowiłam uszyć coś w ramach odświeżenia wyglądu mieszkania. Już niebawem zaprezentuję tego efekty, a tymczasem zapraszam do oglądania mojej najnowszej, bo wczorajszej pracy! Od jakiegoś czasu chodziło za mną coś prostego i uniwersalnego. I to COŚ właśnie przybrało formę sukienki. Materiał błąkał się w kartonach od miesięcy, ale nie było go dużo, więc potrzebowałam naprawdę prostego projektu.




Wykrój powstał na bazie bluzy, którą uszyłam ze spodni dresowych. (Pamiętacie?) Chodziło mi o coś naprawdę luźnego i prostego. Ostatnio uwielbiam takie geometryczne formy. Z uwagi na niewymiarowy kawałek tkaniny, jaką przyszło mi szyć, przód i tył sukienki składają się z dwóch części.




Jestem zadowolona z efektu. Materiał, choć dość śliski, szył się dobrze, a co najważniejsze: nie prześwituje! :)
















Sukienkę można nosić też z paskiem! To wersja dla tych, które lubią pokazać talię :)




Jakość zdjęć już i mnie powoli denerwuje, ale może aparat poradzi sobie lepiej na dworze w towarzystwie wiosennego słońca! Już niebawem to sprawdzimy :)