wtorek, 5 listopada 2013

Stara maszyna do szycia

Dziś trafiłam na ciekawy artykuł o historii maszyny do szycia. Nie wiem, ile w nim prawdy.  W szczególności, jeśli chodzi o burzliwe życie miłosne Isaaca Singera! Przyszły milioner wszedł w dorosłość jako aktor wędrownego teatru, w przerwach między występami na scenie wynalazł wiertarkę, pięciokrotnie się ożenił, trafił do więzienia za bigamię a w testamencie uznał 22 potomków! Ciekawe życie, to trzeba przyznać! Te oraz wiele innych, ciekawych i zabawnych jednocześnie, epizodów z życia konstruktorów maszyn do szycia można przeczytać na Weranda.pl http://www.weranda.pl/sztuka/kolekcje/14193-maszna-do-szycia Polecam serdecznie! 
Artykuł ten zwrócił moją uwagę podczas szukania informacji na temat firmy Veritas. Otóż, jakiś czas temu nabyliśmy (tzn. ja i mój Luby) starą maszynę do szycia w lumpeksie pełnym najrozmaitszych skarbów. Dosłownie: od garnków po piły motorowe! Wygrzebaliśmy tam starą zakurzoną maszynę, jak się później okazało: prawdziwy antyk :) Niestety bez stołu, ktoś prawdopodobnie go sobie zostawił. Po zapłaceniu 30 zł staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami egzemplarza najstarszej niemieckiej marki maszyn do szycia. Poczytałam informacje, które udało mi się znaleźć w internecie i według nich maszyna została wyprodukowana przed wybuchem drugiej wojny światowej. Świadczy o tym metalowa blaszka z wytłoczonym miejscem miejscem produkcji w Dreźnie. Po drugiej wojnie światowej zakłady rodziny Muller zostały upaństwowione i zmieniły swą nazwę. Geneza marki maszyn Veritas sięga roku 1855, kiedy to powstał pierwszy egzemplarz. Do roku 1880 wyprodukowano ponad 200 tysięcy sztuk! Nazwa firmy nie była przypadkowa. Oznaczała "prawdę", a co za tym idzie zapewniała o niezawodności i wysokiej jakości wytwarzanych maszyn. Maszyna jest zachowana w dość dobrym stanie, ale oczywiście nie działa :( Na razie myślimy o jej renowacji, co będzie trudne z powodu złotego wzoru, który łatwo może ulec zniszczeniu. Pojawiły się też plany związane ze jej sprzedażą, ale jak do tej pory (ku mojej radości!) nie trafił się żaden kupiec. A teraz czas na prezentację!











Na podobnej maszynie (ale Singera) szyła moja Babcia. Niestety Babci już nie ma, maszyna wraz ze stołem gdzieś przepadła. Wielka szkoda, bo to dopiero byłaby pamiątka! Najbardziej żałuję jednak, że samym szyciem zainteresowałam się dopiero teraz i nie mam już kogo o złote rady podpytać :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz